Nie wiem, jak mogłam być taka głupia i zgodzić się na ten wyjazd? Najpierw David mnie okłamuje i zostawia samą, potem ludzie biorą mnie za małolatę, a na sam koniec ten pokaz przez, który zdołowałam się jeszcze bardziej. Gdybym została w Polsce zapewne siedziałabym w tedy w biurze i oprawiała kolejne zdjęcia z imprez gwiazd, ale nie musiałam tam przylecieć. Co mnie w ogóle skusiło? Ach, tak! Moja obsesyjna miłość - jak to nazwał David - do One Direction. Nie było mowy o odmowie. To mogła być moja jedyna szansa na poznanie ich, w dodatku z tej strony. Musiałam się pozbierać i zabrać do jakieś sensownej pracy. Podniosłam w się z podłogi i postanowiłam zacząć znajomość z nimi od początku. Przemyłam twarz zimną wodą i od razu poczułam się o wiele lepiej. W momencie, gdy zimne krople wody spływały po mojej twarzy czułam się jakby wszystkie moje smutki spływały wraz z nią. Ogarnęłam jeszcze trochę swoje włosy, które na skutek mojego histerycznego płaczu wyglądały jakbym właśnie stoczyła walkę z zawodniczką MMA. Chwyciłam to ręki aparat i udałam się do ich pokoju. Wzięłam głęboki oddech. Ze strachu w moim brzuchu waliło kilkadziesiąt bębnów. Zawahałam się, lecz ponure myśli szybko opuściły mą głowę, bo nim zdążyłam zapukać, drzwi otworzyły się. Stał w nich zaskoczony Niall, uśmiechnęłam się lekko na co on odpowiedział równie serdecznym uśmiechem.
- Ehm... J-ja chciałam was przeprosić. - zrezygnowana spuściłam głowę, bo reszta równie zdziwiona jak Horan zgromadziła się już obok nas. - Źle was potraktowałam...
- Ej. Spoko. - przerwał mi łagodnie Liam. - My też nie byliśmy święci.
- Czyli możemy zacząć naszą znajomość od nowa? - podniosłam głowę i spojrzałam na nich z nadzieją w oczach.
- Jasne! - odparł śmiało Zayn, objął mnie ramieniem i wprowadził do środka.
***
Pierwszy miesiąc europejskiej trasy minął bardzo szybko. Praktycznie każdego dnia chłopcy mieli coś do zrobienia. Jak nie wywiad, to spotkanie z fanami lub koncert. Mój zapas kart pamięci szybko się skończył i zmuszona byłam kupić nową paczkę. Wszystko to dzięki Niall'owi, który dorwawszy się do mojego aparatu fotografował wszystko. Bez wyjątku! Nie miałam serca usuwać jego zdjęć, bo, gdy Louis to zrobił, Horan rozpłakał się i uważał, że Lou nie szanuje jego pracy i ogranicza jego twórczość. Wolałam mu nie podpaść i z uśmiechem wymieniałam pamięć w lustrzance. Udało mi się przekonać do siebie chłopaków, nawet Harry'ego, który po incydencie w pierwszy dzień bał się do mnie odzywać. Jednak po miesiącu wspólnej pracy stałam się ich przyjaciółką i mówiliśmy sobie o wszystkim. Jedna rzecz pozostawała tylko wielką niewiadomą. Skąd One Direction znali Davida? Wiedziałam, że mój były partner wychował się w Wielkiej Brytanii, ale ani on, ani chłopcy nie chcieli mi nic powiedzieć. Jakby to była wielka tajemnica. Już dawno przestałam się wypytywać ich o niego, bo wiedziałam, że za nic na świecie nie puszczą pary z ust.
Pewnego wieczoru, po pierwszym koncercie we Włoszech siedziałam w ich pokoju i przeglądałam internet w poszukiwaniu sukienki na wesele mojego kuzyna. Tak właściwie to nie wiedziałam, czy w ogóle się na nim pojawię, bo z moim kuzynem wiązały mnie dosyć dziwne relacje. W dzieciństwie często u nas bywał, bawiliśmy się w tajnych agentów i tym podobne chłopięce zabawy. Gdy poszłam do szkoły już rzadziej do mnie przychodził. Miał swoich kolegów i w ogóle. Przez kolejne lata nasz kontakt ograniczył się wyłącznie do mówienia sobie cześć na ulicy i przesyłania życzeń urodzinowych. Moje zdziwienie było ogromne, gdy dostałam zaproszenie na jego ślub. Mimo wszystko uwierzyłam, że gdzieś ma w pamięci nasze dziecięce zabawy. W wyborze pomagał mi Zayn, który już nie raz pomagał mi w sprawach wyglądu. Razem z chłopakami śmiałam się, że jeśli nie wyjdzie mu z zespołem może śmiało rozwinąć swoją karierę stylisty. Nasze poszukiwania nie szły zbyt dobrze, bo większość sukienek, które wybieraliśmy już posiadałam lub były bardzo podobne do tych, które znajdowały się w mojej szafie.
- Kobieto! Ty cały internet wykupiłaś! Po co ci tyle sukienek skoro i tak w nich nie chodzisz? - spytał się mnie Malik, gdy przecząco pokiwałam głową na kolejną wybraną przez niego kreacje.
- W życiu kobiety jest taki moment, że musi kupić sobie sukienkę. - odparłam z uśmiechem.
- To u ciebie dużo było tych momentów. - wkurzył się, wstał z kanapy i poszedł się napić.
- A tak w ogóle... - wtrącił Liam. - To ty musisz koniecznie kupić sobie nową sukienkę?
- Tak. - odpowiedziałam krótko.
- A musisz w ogóle iść na to wesele? - zapytał się Louis, który obserwował całą sytuację siedząc przy stole i grając z Harry'm w scrable.
- Tak. To mój kuzyn.
- Ale przecież tak marudziłaś, że musisz tłuc się pociągiem, aż na sam sońsk... - dodał Hazza.
- Śląsk. - poprawiam go.
- Nie ważne i tak nie potrafię tego wymówić.
- Słuchaj. Nie mam ochoty wysłuchiwać kazań moich ciotek, że powinnam sobie kogoś znaleźć. One w moim wieku już dawno były po ślubie, a w większości wypadków miały już po dziecku lub były w ciąży. One nie rozumieją, że czasy się zmieniły i teraz za mąż wychodzi się później niż 50 lat temu.
- To weź jakiegoś kolegę ze sobą. I po sprawie. - Louis przybił piątkę Styles'owi.
- To nie takie proste. Jak kogoś przyprowadzę to znowu całą rodzinkę obejdzie wiadomość, że kogoś mam. Że pojechałam do dużego miasta i przywiozłam sobie męża. To jest Polska w dodatku w okolicy, z której pochodzę wszyscy znają wszystkich i plotki szybko się rozchodzą. Na domiar złego równie szybko zmieniają prawdę w fikcję. - zamknęłam laptopa i odłożyłam go na stolik.
- To weź Harry'ego i sprawa załatwiona. - zaproponował Niall. Nie wiedziałam, jak to miało rozwiązać moje problemy, więc tylko spojrzałam na niego dziwnie. Za to Hazza wstał, podszedł do Horana i dał mu w twarz. Nie zdążyłam dowiedzieć się dlaczego tak zrobił, bo zadzwonił mój telefon, a to czego dowiedziałam się od mojego rozmówcy miało całkowicie odmienić moje spojrzenie na tą sytuację...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz