- T-to niemożliwe... - wymówiłam załamującym się głosem. - Ty nie możesz... - poczułam morze łez wzbierające się za moimi zamkniętymi powiekami. - David ty musisz żyć. - wyszeptałam.
- Kama... Proszę cię... Chciałem ci powiedzieć, ale w tedy nie pojechałabyś w tę trasę. - pocieszał mnie mój rozmówca słyszalnie słabym głosem.
- Co mnie obchodzi ta cała trasa, gdy ty umierasz? Mogłeś mi powiedzieć! Zaraz, zaraz... - coś zaczęło mi świtać, a pojedyncze fakty łączyć się w jedność. - Wcale cię nie zwolnili. Sam odszedłeś...
- Tak. Następnego dnia po twoim wyjeździe trafiłem do szpitala i wszystko się zaczęło. Nie chciałem cię martwić. Chcę abyś spełniła swoje marzenia... - jąkał się i przerywał.
- Przygotowywałeś mnie do tego już od dawna, tak?
- No pewnie. Teraz musisz radzić sobie kompletnie sama. Taki jest show biznes, do którego sama chciałaś wejść. Trzymaj się dzieciaku. - rozłączył się. Upuściłam telefon i ukryłam twarz w dłoniach. Wybiegłam z pokoju chłopaków do swojego. Usiadłam na ziemi pomiędzy łóżkiem, a ścianą i zalałam się łzami. Moje myśli kołowały pomiędzy Davidem, a chłopakami. Czy oni o tym wiedzieli, czy David im powiedział? Czy może tak samo, jak ja żyli w nieświadomości? Już wkrótce miałam dostać odpowiedź na te wszystkie pytania.
Po około pół godziny usłyszałam pukanie do drzwi. Nie miałam ochoty na rozmowę, czy nawet zwykłe spotkanie, więc nie odezwałam się. Przysunęłam kolana pod brodę i mocniej zacisnęłam usta. Osoba, która stała za drzwiami nie dawała jednak za wygraną i pukała coraz głośniej i częściej. W końcu zaprzestała i po prostu weszła do środka. Podniosłam niechętnie głowę i ujrzałam Harry'ego. Gdy tylko mnie zobaczył natychmiast podszedł do mnie. Kucnął przede mną i chwycił moje roztrzęsione dłonie. Nie mówił nic. Chyba słyszał moją rozmowę z Davidem, bo twarz miał nad wyraz poważną. Przybliżył do mnie bardzo powoli, jakby się bał. Po chwili mocno przytulił.
- David... On umiera... - wyszeptałam przez łzy. Chłopak ścisnął mnie jeszcze mocniej. Poczułam, że moje ramię zrobiło się mokre. Też płakał. Dlaczego? Czy David był dla niego kimś bliskim? Czy może płacze tylko dlatego, że ja płaczę? Coraz więcej pytań zaśmiecało moją głowę. Ale przynajmniej miałam się komu wypłakać.
Odpowiedzi na moje pytanie przyszły szybciej niż mogłam się spodziewać. Chodź na początku w ogóle nie mogłam przyjąć prawdy do świadomości już wkrótce oswoiłam się z nią. No bo, jak pogodzić się z faktem, że jeden z twoich idoli, w którym kochają się miliony dziewczyn na całym świecie jest gejem? Jest? Był? Teraz to już w ogóle jest dziwna sytuacja. Kim był dla nich David? Dla Niall'a, Liam'a, Louis'a i Zayn'a kolegą, lecz dla Harry'ego miłością. Byli ze sobą już od dawna, a ja niczego się nie domyśliłam? Miałam okazję współpracować z nimi obydwaj i niczego nie zauważyłam? Jedno było pewne. Trasa odwołana. Ani Harry, ani chłopcy nie byli w stanie jej w tedy kontynuować. Wróciłam do Polski na pogrzeb Davida. Nie wiedziałam, że zna on, aż tylu sławnych ludzi. Poza chłopakami była ta też elita Polskich gwiazd i gwiazdeczek, a także kilka zagranicznych sław. Najwidoczniej ten brunet miał więcej tajemnic. Szkoda tylko, że zabrał je ze sobą do grobu...
Dlaczego zabranie Hazzy na wesele kuzyna miało rozwiązać moje problemy?
- To proste! Jak przyprowadzisz homoseksualistę to ciotki nie będą o tobie plotkować i prawić ci kazań. - wytłumaczył mi Niall przed odlotem do Londynu.
- Będą plotkować, że przyprowadziłam homoseksualistę. - odpowiedziałam.
- To tam nie idź i sprawa załatwiona. - rozłożył bezradnie ręce.
- Bo nie idę. Naczelny nie wypuści mnie z biura dopóki nie obrobię materiału z trasy. - przewróciłam oczami i wykrzywiłam się na samą myśl o siedzeniu godzinami przed komputerem i wygrzebywaniu sensownych zdjęć, których wierzcie mi, jest bardzo mało.
- Mam tylko prośbę. - szepnął Horan. - Nie wspominaj o orientacji Harry'ego. On sam o tym powie kiedy będzie w stanie, okej?
- Tak. Jasne, jak słońce. - uśmiechnęłam lekko, aby ukryć speszenie. Rozejrzałam się dookoła. W tedy lotnisko nie przypominało mi tego zatłoczonego gmachu, którego się bałam. Wszyscy byli jacyś dziwnie spokojni. Zupełnie jakby czuli to samo co my. Nie mogłam uwierzyć, że moja historia z One Direction kończy się w taki sposób, przy takich okolicznościach. Kończy? Nie. Ona się dopiero rozkręca. David swoją walkę już przegrał. Ja musiałam dopiero ją stoczyć. Pożegnałam chłopaków i patrzyłam, jak wsiadają do samolotu, aby jakiś czas później wzbić się w powietrze. Przygryzłam nerwowo wargi bo chyba właśnie widziałam ich po raz ostatni.
Odpowiedzi na moje pytanie przyszły szybciej niż mogłam się spodziewać. Chodź na początku w ogóle nie mogłam przyjąć prawdy do świadomości już wkrótce oswoiłam się z nią. No bo, jak pogodzić się z faktem, że jeden z twoich idoli, w którym kochają się miliony dziewczyn na całym świecie jest gejem? Jest? Był? Teraz to już w ogóle jest dziwna sytuacja. Kim był dla nich David? Dla Niall'a, Liam'a, Louis'a i Zayn'a kolegą, lecz dla Harry'ego miłością. Byli ze sobą już od dawna, a ja niczego się nie domyśliłam? Miałam okazję współpracować z nimi obydwaj i niczego nie zauważyłam? Jedno było pewne. Trasa odwołana. Ani Harry, ani chłopcy nie byli w stanie jej w tedy kontynuować. Wróciłam do Polski na pogrzeb Davida. Nie wiedziałam, że zna on, aż tylu sławnych ludzi. Poza chłopakami była ta też elita Polskich gwiazd i gwiazdeczek, a także kilka zagranicznych sław. Najwidoczniej ten brunet miał więcej tajemnic. Szkoda tylko, że zabrał je ze sobą do grobu...
Dlaczego zabranie Hazzy na wesele kuzyna miało rozwiązać moje problemy?
- To proste! Jak przyprowadzisz homoseksualistę to ciotki nie będą o tobie plotkować i prawić ci kazań. - wytłumaczył mi Niall przed odlotem do Londynu.
- Będą plotkować, że przyprowadziłam homoseksualistę. - odpowiedziałam.
- To tam nie idź i sprawa załatwiona. - rozłożył bezradnie ręce.
- Bo nie idę. Naczelny nie wypuści mnie z biura dopóki nie obrobię materiału z trasy. - przewróciłam oczami i wykrzywiłam się na samą myśl o siedzeniu godzinami przed komputerem i wygrzebywaniu sensownych zdjęć, których wierzcie mi, jest bardzo mało.
- Mam tylko prośbę. - szepnął Horan. - Nie wspominaj o orientacji Harry'ego. On sam o tym powie kiedy będzie w stanie, okej?
- Tak. Jasne, jak słońce. - uśmiechnęłam lekko, aby ukryć speszenie. Rozejrzałam się dookoła. W tedy lotnisko nie przypominało mi tego zatłoczonego gmachu, którego się bałam. Wszyscy byli jacyś dziwnie spokojni. Zupełnie jakby czuli to samo co my. Nie mogłam uwierzyć, że moja historia z One Direction kończy się w taki sposób, przy takich okolicznościach. Kończy? Nie. Ona się dopiero rozkręca. David swoją walkę już przegrał. Ja musiałam dopiero ją stoczyć. Pożegnałam chłopaków i patrzyłam, jak wsiadają do samolotu, aby jakiś czas później wzbić się w powietrze. Przygryzłam nerwowo wargi bo chyba właśnie widziałam ich po raz ostatni.
booooże cudowny!
OdpowiedzUsuńto już koniec? ;(